Uchodźcy. Oczywiste i nieoczywiste.

- T.K. Neuropkin

Kornel Morawiecki powiedział dzisiaj, że jego zdaniem przyjęcie 7 000 osób nie jest żadnym kłopotem dla Polski. Jest to rzecz logiczna i oczywista dla każdego myślącego człowieka. Nie jest to niestety oczywiste dla większości sympatyków prawicy. Wśród sympatyków PiS dominuje przekonanie, że uchodźcy są pod-ludźmi, dzikimi bestiami, które gwałcą, mordują i nienawidzą Europejczyków. Ich przybycie natychmiast doprowadzi do powstania gett i no-go zones w których zamieszkiwać będą niebezpieczni gwałciciele i terroryści. To przekonanie jest codziennie wzmacniane przez nachalną propagandę TVP czy innych mediów PiS. Szacunek dla Morawieckiego, że miał odwagę powiedzieć coś niepopularnego, wiedząc doskonale, że wzbudzi to wściekłość w PiS.

Mimo wszytko jednak ta jego wypowiedź jest momentami szokująca i raczej straszna. Morawiecki twierdzi:

Zaproponujmy im naszą kulturę. Powinniśmy z uchodźców czynić nas. Tylko powinniśmy przybyszom postawić wymagania, zmusić ich do wysiłku, sami podjąć działania, które „ich” przerobią na „nas”.

To niestety brzmi jak najgorsze tradycje polskiej prawicy. Przed wojną takie podejście reprezentowała endecja. Uważali, że Żydzi czy Ukraińcy muszą się wyrzec swojej kultury i “zasymilować się”. Oczywiście znajdowali się tacy, którzy chcieli się asymilować, przechodzili na katolicyzm, mówili wyłącznie po polsku, wyrzekali się swoich zwyczajów. Większość jednak nie chciał wyrzekać się swojej tożsamości i zdradzać swoich. Asymilacja nie powinna być przymusem. Zmuszanie innej osoby do wymazania własnej kultury jest formą przemocy.

Każdy powinien mieć wolny wybór w kwestii stylu życia, jaki chce prowadzić. Jeśli ktoś chce być muzułmaninem to powinien mieć takie samo prawo do pielęgnowania swojej tożsamości jak katolik. Na tym polega główny sens liberalizmu. Niestety u nas liberalizm nigdy się nie przyjął. Przyjęła się jedynie parodia liberalizmu w postaci doktryny Korwina czy czysto gospodarczy liberalizm niektórych ekonomistów np. Balcerowicza.

Idea multikulturalizmu jest właśnie ideą liberalną, chodzi w niej głównie o wolność. Częścią wolności jest wolność do wyboru i zachowania tożsamości kulturowej. Ludzie nie mogą żyć bez pewnej tradycji czy kultury i mają prawo tą kulture pielęgnować. Nie muszą się jej wyrzekać tylko dlatego, że w danym kraju istnieje większość, która ma pewną określoną kulturę. Jeśli ktoś zmusza mnie np. do jedzenia schabowego ponieważ “Polacy jedzą schabowe”, to jest to ograniczenie mojej wolności. Jeśli ktoś zakazuje mi jeść falafel bo, “masz jeść polskie jedzenie” to jest to przymus.

Multikulturalizm opiera się na przekonaniu, że ludzie mają równe prawa. Nie ma lepszych lub gorszych ras czy kultur. Tego typu myślenie wynika logicznie z praw człowieka, ale budzi oburzenie niektórych prawaków. Ich zdaniem jedna kultura (na ogół NASZA) jest lepsza, inna (na ogół OBCA) gorsza, dlatego obcy mają robić to co my. Muszą się zachowywać tak jak my. Musza tak robić bo INNE kultury są ZŁE. Inni to bestie, które są niebezpieczne, gwałcą, nienawidzą nas, chcą nas mordować. Dlatego muszą się poddać nam. Muszą przyjąć nasz jedynie słuszny narodowo-katolicki punkt widzenia. Inaczej będą dla nas zagrożeniem.

Niestety Morawiecki skłania się do takiego przekonania. Jeśli uchodźcy mają się wyrzekać swojej kultury to chyba dlatego, że są gorsi a my jakoś lepsi. Jest to błędne i chore myślenie. Nie muszą się niczego wyrzekać. Akceptacja praw czy nauka języka polskiego nie wymaga rezygnacji z własnej kultury. Każdy musi oczywiście przestrzegać praw danego państwa i powinien nauczyć się j języka, znaleźć prace itp. Integracja to jednak zupełnie co innego niż asymilacja. Można pracować, znać język a jednak pozostać sobą.


ostatnia edycja