Nie, Hitler nie był lewakiem

- T.K. Neuropkin

Slogan: “Hitler był lewakiem” powraca co jakiś czas w kręgach narodowej prawicy. Na ogół służy odparciu porównania narodowców do faszystów. Zdaniem prawicy narodowcy nie są nazistami. Nazistami są raczej weganie, ekologowie, poliamoryczne działaczki miejskie, geje, lesbijki, zwolennicy tolerancji i przyjmowania uchodźców. Jak wiadomo, Hitler sam był weganinem. Gdyby dzisiaj żył z pewnością byłby zwolennikiem pomagania uchodźcom, ponieważ jak wiadomo najważniejszą częścią nazizmu była pochwała multikulti i demokracji liberalnej (tak przecież pisze ONR w swoim programie, ONR odrzuca totalitaryzm w postaci demokracji liberalnej). Jednym słowem Hitler byłby dzisiaj żarliwym zwolennikiem multi-kulti, głosowałby na Angele Merkel, chodził na hipsterską latte z Kazią Szczuką do modnych warszawskich kawiarni. W wolnych chwilach zajmowałby się astroturfingiem na zlecenie Sorosa, który jak wiadomo jest także powszechnie znanym nazistą.

Poważnie rzecz ujmując, dyskusja nad twierdzeniem, że ktoś jest lewakiem lub nim nie jest powinna się rozpocząć od definicji samego określenia lewak. Tej definicji Ziemkiewicz, Zychowicz, Warzecha czy inni tuzowie prawicowej publicystyki nigdy nie przedstawili. Trudno w związku z tym powiedzieć, kto tym lewakiem był lub nie był. Sama etykietka “lewaka” ma charakter czysto polemiczny i nie ma na ogół większego sensu. Lewakiem może być dziś nazwany każdy, niezależnie od reprezentowanych poglądów. Dla wielu narodowych fanatyków lewacka jest zarówno partia Razem jak i Nowoczesna czy nawet PO. Każdy kto reprezentuje poglądy odbiegające od narodowej ortodoksji może spotkać się z zarzutem lewactwa.

Niestety podobnie jest z prawicowością. To określenie też nie ma jasnego sensu, w każdym kraju na świecie znaczy co innego, ma też różne znaczenia w zależności od kontekstu historycznego, czym innym była prawica w Polsce w 1920 roku, czym zupełnie innym jest polska prawica w sierpniu 2017.

Dyskusja o tym czy Hitler był lewakiem czy prawakiem jest więc bez sensu, ponieważ oba te pojęcia są mgliste, mają jedynie znaczenia polemiczne, trudno je wyodrębić w jasny sposób.

Mimo to można zastanawiać się które konkretnie idee były sednem nazizmu i kto dzisiaj te idee kontynuuje. Otóż jedną z głównych idei Hitlera był podziw dla monoetnicznego państwa. Nazizm był próbą budowy państwa czystego etnicznie. Ideałem Hitlera było państwo bez migrantów, bez obcych kulturowo. Państwo miało być całkowicie jednolite pod względem kulturowym, wszelka różnorodność kulturowa była godną pogardy oznaką zepsucia.

Taka gloryfikacja monoetniczności, monokulturowości wynikała z przekonania Hitlera, iż narody są skazane na wzajemną walke. Inny naród nie jest nigdy naszym przyjacielem, jest zawsze zagrożeniem i wrogiem. W związku z tym nie ma sensu prowadzić żadnej polityki opartej na zasadach współpracy, konieczna jest wojna. Monoetniczność naturalnie prowadzi do przemocy i agresji. Jeśli inne narody czy kultury są skazane na konflikt i zawsze nam wrogie, to naturalne jest, że musimy się przed nimi bronić. Agresja na Polske czy na ZSRR tym właśnie była dla Hitlera, obroną przed wrogimi narodami. Tak samo dzisiaj pobicia obcokrajowców w Polsce także są samobroną. Zwolennicy państwa monoetnicznego uważają, że obcokrajowcy to intruzi, często pojawia się metafora inwazji. A jeśli to jest inwazja i atak, to trzeba się przed nim bronić.

Hitler był więc skrajnym nacjonalistą. Mniejsze znaczenie ma tutaj to, czy nacjonalizm jest zawsze lewicowy czy prawicowy. Być może w pewnych czasach nacjonalizm nie jest prawicowy, w innych jest.

Teraz wystarczy zmienić w powyższym słowo “naród” na słowo “kultura”. Współcześni narodowcy na ogół nie mówią o rasie czy o narodzie. Wymyślili sobie pojęcie kultury i operują właśnie nim by uniknąć zarzutów o rasizm. Kto dzisiaj broni tego twierdzeń, w rodzaju tych, które omówiłem powyażej? Kto dzisiaj argumentuje, że państwa mają być kulturowo jednorodne, ponieważ wielokulturowość to ogromne zagrożenie? Kto dzisiaj argumentuje, że kultury są skazane na wzajemny konflikt a wszelkie organizacje oparte na zasadzie wzajemne współpracy, np. Unia Europejska są skazane na porażke? Raczej nie Kazimiera Szczuka.


ostatnia edycja