Seks, Weinstein i uchodźcy

- T.K. Neuropkin

Historia Harveya Weinsteina fajnie ilustruje problem obłudnego spojrzenia na przemoc seksualną w naszej świadomości społecznej. Jeśli spojrzeć na portale społecznościowe to przemoc seksualna jest tematem na topie. Newsy o gwałtach czy molestowaniu seksualnym zbierają lajki, retweeety, wykopy, upvote’y. Ludzie uwielbiają czytac na ten temat, uwielbiają odczuwać złość i nienawiść wobec sprawców przemocy. Uwielbiają to… pod warunkiem, że odpowiedzialny jest ktoś obcy, uchodźca, migrant, wyznawca Islamu.

Gorzej, jeśli sprawcą jest biały, bogaty, szanowany obywatel USA. Jeszcze gorzej jeśli okazuje się, że sprawcą tej przemocy jest ktoś znajomy, a tak przecież może być i bywa bardzo często. A już w ogóle najgorzej jeśli okazuje się, że sprawcą jestem właśnie JA, zadowolony z siebie biały mężczyzna, który przed chwilą wołał jakim to ogromnym zagrożeniem dla Europy jest “kultura gwałtu” z Bliskiego Wschodu.

Akcja #metoo uświadamia, że przemoc seksualna nie jest jakimś zjawiskiem, które jest OBCE, nie jest czymś, co kojarzy się wyłacznie z uchodźcami, muzułmanami czy innymi mniejszościami. Przemoc seksualna jest w samym sercu relacji społecznych, jest dookoła. To TY, czytelniku mogłeś być kiedyś sprawcą jakiejś formy przemocy seksualnej. Ludzie wolą jednak o niej nie mówić i koncentrować się na przemocy seksualnej innych, przypisywać innym zło, które sami czynią.

Te wszystkie sensacyjne historie o gwałtach uchodźców, np. historia z Rimini wywołują wrażenie, że przemoc jest czymś rzadkim, wyjątkowym. Tymczasem w rzeczywistości jest ona normą.

Molestowanie seksualne jest w Polsce normą

Jak dowiadujemy się z raportu fundacji Ster na temat przemocy seksualnej 87% Polek doświadczyło jakiejś formy molestowania seksualnego. To robi dosyć szokujące wrażenie, ale warto pamiętać, że w definicji “molestowania seksualnego” w tym badaniu mieszczą się bardzo różne kwestie takie jak obnażanie się męzczyzn w miejscach publicznych, lub w sytuacji gdy kobieta sobie tego nie życzy; obsceniczne zachowanie, ocieranie się; próby pocałunku wbrew woli kobiety, ale także zachowania podpadające pod przemoc psychiczną, np. nękanie smsami czy emailami o podtekście seksualnym.

Raport nie przesądza wcale, że zgłoszenie na policje jest konieczne, zapewne w przypadku drobnych incydentów takie zgłoszenie nie byłoby przez polską policje potraktowane poważnie. W przypadku niektórych elementów molestowanie seksualnego nie są one w naszej, raczej konserwatywnej kulturze, uważane za problem. Niestety. W krajach o mocniejszych tradycjach feministycznych obsceniczne mejle od współpracowników byłyby uznawane za problem i molestowanie seksualne, u nas chyba raczej nie.

Sama tolerancja wobec przemocy jest więc problemem. Samo postrzeganie molestowania jako czegoś, co nie jest poważną kwestią, czegoś o niskiej szkodliwości jest w Polsce problemem.

Także gwałt jest w Polsce normą

Gwałt nie jest tolerowany, ale także jest powszechny. 22% badanych przez Fundacje Ster doświadczyło gwałtu. Miażdząca większość tych wydarzeń nie jest w ogóle zgłaszana na policje. 92% kobiet nie zgłosiło gwałtu na policje. Kobiety nie mówią też o tym bliskim, ponad połowa (53%) nie powiadomiła bliskich. Najczęściej powodem milczenia jest poczucie winy, wstyd, poczucie, że jest to temat tabu. Ponad 46% zgwałconych kobiet doświadczyło gwałtu 2-5 razy, aż 20% zgwałconych doświadcza gwałtu wielokrotnie i regularnie.

Tylko w 8% przypadków gwałtów sprawcą jest osoba nieznana kobiecie. Na ogół sprawcą jest partner, członek rodziny, znajomy.

Sensowna dyskusja o przemocy seksualnej w Polsce nie istnieje

W Polsce temat przemocy seksualnej w zasadzie nie istnieje. Pojawia się jedynie w kontekście obcinania członków migrantom, którzy zgwałcili Polke za granicą. Jest to zdarzenie, które dotyczy mniej więcej 0.001% kobiet. Wystarczy więc, by PiS obronił nas przed tą straszliwą “islamizacją”, które poddają się błądzące i pogrążone w wojnie domowej kraje zachodnie. To uratuje polskie kobiety i zapewni im szczęście. Co ciekawe, sam temat “walki z islamizacją” ma bardzo plemienne konotacje. Chodzi w nim przecież o ‘obrone NASZYCH kobiet’. A więc jasno tutaj się określa, że kobiety są NASZE, są własnością polskich mężczyzn, którą trzeba chronić przed rabunkiem. W tym myśleniu kryje się skrajny seksizm i uzasadnienie kultury gwałtu. Kobieta jest przedmiotem, którym dysponuje plemie mężczyzn. Tego typu archaiczne, plemienne postawy są czasem widoczne w mediach społecznościowych, kiedy ludzie wypowiadają się o związkach Polek z obcokrajowcami.

Czasem pojawia się też postulat zaostrzenia kar. Tak jakby zaostrzenie kar miało jakieś znaczenie w sytuacji, kiedy 92% kobiet nie zgłasza w ogóle gwałtu na policje.

I to w zasadzie tyle. Poza tymi sferami temat przemocy nie istnieje i nie budzi zainteresowania klasy politycznj i “elit”.

Jeśli chcemy coś zmienić w tej kwestii, to najważniejsza jest edukacja seksualna. Z jednej strony edukacja kobiet, która mogłaby je wzmocnić, dać im poczucie, że to nie one są winne gwałtu, że powinny o nim mówić, że nie jest to temat tabu. Uczenie asertywności i wzmacnianie kobiet. Z drugiej strony edukacja mężczyzn, którzy nie powinni być napastliwymi bucami, którymi często niestety bywają w Polsce.


ostatnia edycja