5 powodów, dla których PiS może (kiedyś) przegrać

- T.K. Neuropkin

Wszyscy przeżywają sondaże, które dają PiS dobre wyniki. Na pewno jest co przeżywać, bo wyniki są ciekawe, ale jednak nie ma co przesadzać. Warto spojrzeć na kilka powodów, które mogą sprawić, że PiS (kiedyś) przegra.

1. Odezwie się “realne”

Jak do tej pory polityka PiS opiera się głównie na graniu kwestiami ideologicznymi (reparacje, uchodźcy, straszenie multikulti, polska duma narodowa), połączonymi z socjalnym populizmem (wiek emerytalny, zasiłki na dzieci itp). Tego rodzaju polityka odwołująca się głównie do społecznej nieświadomości ma swoje granice. W pewnym momencie mianowicie zaczyna się odzywać “rzeczywistość”.

Wcześniejsze emerytury na przykład na radzie budzą pewnie radość tych, którze na nie przeszli. Ta radość może być jednak stosunkowo niedługa. Jak wiadomo emerytury będą bowiem niskie. Część ludzi pewnie będzie dalej pracować na emeryturze, część jednak raczej nie. Inflacja w Polsce zaczyna powoli przyspieszać a waloryzacja emerytur w kolejnych latach może być mniej hojna niż w tym roku, bo w budżecie będzie brakować pieniędzy. To będzie raczej generować frustracje, którą trudno będzie zaspokoić.

Innym przykładem “realnego” jest służba zdrowia. Nie sądze, żeby strajk lekarzy jakoś strasznie PiS zaszkodził, ale pokazuje jednak pewien problem. Otóż poza zestawem ideologicznych, propagandowych klisz istnieje pewna rzeczywistość - chaos i burdel w służbie zdrowia. PiS tej rzeczywistości nie kontroluje i nie zmienia jej wcale na lepsze. Ta rzeczywistość jednak uwiera ludzi, którzy będą oczekiwać, że ktoś coś w tej kwestii zrobi.

To co dzieje się w służbie zdrowia jest typowe dla innych sfer. Wbrew buńczucznej retoryce PiS niewiele reformuje, bo nie umie, a poza tym reformowanie jest trudne. Problemy są więc dziś w większości takie same jak przed 2015 rokiem. W pewnym momencie te problemy zaczną znów uwierać ludzi i zapragną rozwiązania. Nastąpi nieuniknione rozczarowanie politykami, którzy nic w tej sprawie nie robią.

2. Znudzą się tematy ideologiczne

Tematy ideologiczne mają to do siebie, że w pewnym momencie się nudzą. Wbrew pozorom każde ugrupowanie ma jakieś tam swoje tematy światopoglądowe, w przypadku PO takim tematem była ‘zielona wyspa’, ‘ciepła woda’ itp. PiS przejął te tematy od PO i część sukcesu sondażowego PiS wynika ze sprytnego grania nimi. Wystarczy posłuchać Morawieckiego czy Szydło kiedy opowiadają o sukcesie gospodarczym. Bardzo niewiele różni się to od tego, co mówił Donald Tusk czy Ewa Kopacz przez dużą część rządów PO. Niby III RP jest passe, ale jednak wciąż mówimy o polskim sukcesie gospodarczym w bardzo podobny sposób jak wcześniej. Polski kapitalizm i transformacja jest ogromnym sukcesem, tyle, że transformacja zaczęłą się w 2015 roku i poprzednicy nie mieli udziału w tym sukcesie. Ten sam dyskurs, troche przesunięte akcenty.

Do zestawu ideologicznego opium PiS dorzucił kilka swoich tematów - nacjonalizm np. reparacje, czy “wojna kulturowa” (Polska jako przedmurze chrześcijanstwa, broniące Europy przed degeneratami z Afryki). Zaletą tych tematów jest to, że sprawiaja, że ludzie czują się lepiej. Fajnie jest myśleć, że jesteśmy światłymi, białymi europejczykami, lepszymi od motłochu z Afryki. Fajnie jest myśleć, że za całe nasze zacofanie i biede odpowiedzialność ponoszą źli Niemcy, którzy nas mordowali a teraz nie chcą zapłacić reparacji.

Problem w tym, że tego typu tematy też mają swój termin ważności, po którym stają się nudne i męczące. W przypadku reparacji np. już widać, że niektórzy nadużywają tego tematu. Patryk Jaki np. mówił ostatnio, że gdyby Polska dostała reparacje można byłoby wyplacić większe odszkodowania przedwojennym właścicielom nieruchomości. Niby śmieszne, ale pokazuje kierunek w którym może degenerować się dyskurs władzy. Ciągłe powtarzenie tej kliszy sprawi, że temat się znudzi.

Z drugiej strony w przypadku tematów ideologicznych też ważne jest to “realne”. Reparacji nie dostaniemy i rząd będzie musiał odłożyć ten temat do lamusa, nie ma sensu ciągle grać tą kartą. Uchodźcy jako temat też są już raczej kwestią wyczerpaną. Migracja do Europy jest znacznie mniejsza niż wcześniej. Kryzys minął 2 lata temu. Nikt nas już nie zachęca do przyjęcia uchodźców. Komisja Europejska skapitulowała i raczej dała spokój.

Można oczywiście ciągle grzać temat: w Polsce dobrze, na zachodzie terroryzm, gwałty itp. Oni przyjęli uchodźców, a my nie, dzięki temu u nas jest tak wspaniale a tam tak źle. Na pewno media rządowe będą to robić. Pytanie jak długo coś takiego będzie interesować ludzi… W pewnym momencie temat stanie się tym samym, co “duma z transformacji ustrojowej”, którą grała PO. Wcale nie jest tak prosto sprzedać dume z własnych sukcesów. Duma z sukcesu polegającego na odparciu dzikusów z Afryki jest jednak raczej śmieszna i nie odpowiada na realne potrzeby ludzi.

3. Zakończy się casting na lidera opozycji

Jednym z ważniejszych powodów dominacji PIS jest nieustający casting na lidera PO i niechęć do Grzegorza Schetyny. W mediach przyjaznych opozycji praktycznie nigdy nie mówi się o PO i Schetynie dobrze. Dominuje ton narzekania na “brak charyzmy” itp itd. Co chwila pojawia się jakiś nowy pretendend do pozycji lidera, a to Borys Budka, a to Joanna Mucha, a to Kamila Gasiuk-Pichowicz. Media sceptyczne wobec PiS nie mają dzisiaj w zasadzie na kogo głosować i są sceptyczne wobec każdego polityka. Panuje stan bezkrólewia i chaosu.

Ten stan zapewne nie będzie trwał wiecznie. Im bliżej wyborów tym większa będzie mobilizacja. W końcu casting na lidera musi się jakoś zakończyć. Albo Schetyna zrezygynuje z szefowania (na co się nie zanosi), albo w końcu zdobędzie jakieś poparcie ze strony opozycyjnych mediów. Problem w tym, że Schetyna musi faktycznie coś zrobić, by ludzie w niego uwierzyli. Liderem nie zostaje się na skutek własnych deklaracji typu: “ja jestem liderem, poprowadze obóz do zwycięstwa”, lider faktycznie musi pokazać, że na to liderowanie zasługuje. Schetyna musiałby sobie jakoś wyrobić pozycje, zrobić coś co zamknie usta hejterom.

4. Mainstreamowe media zaczną sprzyjać opozycji

Ten punkt mógłby zaskoczyć niektórych: “jak to media mainstreamowe nie sprzyjają opozycji?!! Przecież PiS je chce zaorać, TVN jest anty-PiS itp!“. Prawda, że PiS chce zorać wolne media, ale PiS i jego beton żyją jednak w wieży z kości słoniowej i cierpią na syndrom oblężonej twierdzy. Większość ludzi nie ma nic wspólnego z betonem PiS i na pewno nie beton odpowiada za sondaże.

Niby onet czy wp czy wyborcza sprzyjaja opozycji, tak twierdzi beton PiS. Kiedy jednak ostatnio czytaliśmy jakiegoś dobrego newsa na temat opozycji? Osobiście nie przypominam sobie. Mamy straszenie PiS w niektórych mediach, jest krytyka PiS w niektórych mediach, zwłaszcza w wyborczej (może nawet głównie w wyborczej), ale nie mamy prawie w ogóle nic ciekawego na temat opozycji.

W mediach nie-PiS-owskich więcej jest negatywnych wzmianek i opinii na temat opozycji niż pozytywnych. Artykuły typu: “czemu PIS-owi rośnie? Odp. bo opozycja słaba”, “opozycja w chaosie”, “opozycja niespójna, raz mówi tak, raz siak”, “Schetyna nie nadaje się na lidera”, “czekamy na Macrona (w domyśle, obecna opozycja beznadziejna)” itp itd. Wszystko to sprawia, że w mediach dominuje zdecydowanie negatywny obraz opozycji.

Z tym punktem związany jest punkt 3 - casting na lidera opozycji. Jeśli casting się jakoś zakończy to negatywne komentarze na temat opozycji powinny ucichnąć.

5. W 2019 trudno będzie straszyć PO

W 2015 istniała potrzeba zmiany i argument “przez 8 lat Polki i Polacy…” miał dużą nośność. Dzisiaj także wiele osób wciąż daje się nabrać na argument: “a wy przez 8 lat nic nie zrobiliście więc teraz nie krytykujcie”. W pewnym momencie jednak tego typu argument straci nośność. W 2019 roku będzie już można powoli mówić do PiS: “mieliście 4 lata by naprawić to i to - nie naprawiliście tego”. Jednym słowem retoryka: “a bo za PO” ma swoje ograniczenia, w pewnym momencie ten wątek propagandowy się wyczerpie.

PiS może przegrać, tak samo jak przegrywały inne partie

PiS może więc przegrać wybory, tak samo jak wszystkie inne partie, które cieszyły się wysokim poparciem Polaków przed 2017 rokiem. PO miało ponad 50% w niektórych sondażach CBOS, tak samo SLD w 2001 roku. Wbrew opinii wielu komentatorów Kaczyński nie jest wcale wybitnym strategiem, jest tak samo wybitny jak Leszek Miller czy Donald Tusk. Oczywiście może też być tak, że PiS wygra i jeszcze się umocni w stosunku do obecnej sytuacji.

Jaka będzie przyszłość nie wie nikt.


ostatnia edycja