Co to znaczy pro-choice?

- T.K. Neuropkin

W temacie aborcji możesz być pro-choice lub pro-life. Jest to może pewne uproszczenie, można od biedy argumentować, że istnieją inne stanowiska. W praktyce jednak, większość dyskusji sprowadza się do tego podziału, zaklinanie rzeczywistości, twierdzenie, że można wyjść ponad te stanowiska na ogół jest iluzją.

Nie ma opcji, żebyś nie miała w temacie zdania. Jeśli nie interesujesz się tematem, popierasz status quo lub mówisz coś o jakimś rzekomym obecnym kompromisie aborcyjnym w Polsce - jesteś pro life. Pro life to domyślne stanowisko dla większości osób w Polsce. Można poznać to po tym, że ludzie, którzy rzekomo nie interesują się tematem mówią coś o “kompromisie” i mówią, że to jest ok, nie trzeba zmieniać. Takie stanowisko może wynikać z niewiedzy, zakłada ono jednak, że obecny stan prawny w którym aborcja na życzenie jest zakazana jest dobry. A więc oznacza akceptacje stanowiska pro-life.

Stanowisko pro-choice oznacza, że decyzja o tym czy usunąć ciążę powinna należeć do kobiety. Osoby powinny mieć wolność decyzji, usunąć ciążę lub nie. Prawo nie powinno zakazywać usuwania ciąży. Nie oznacza to akceptacji tego, że aborcja jest dobra. Ktoś może sądzić, że jest zła, ale dopuszczać możliwość, że dla innej osoby w określonej sytuacji może być czymś koniecznym. Można też sądzić, że aborcja jest dobra w pewnych sytuacjach lub neutralna, że nie jest niczym złym.

Na ogół stanowisko pro-choice jest ograniczone do dopuszczania aborcji do pewnego etapu ciąży. W praktycznie całej Europie, w USA i innych krajach rozwiniętych aborcja jest legalna na życzenie do pewnego momentu, np. do 3 miesiąca ciąży. Wtedy można ją zrobić bez konieczności starania się o pozwolenie u władzy. Potem trzeba wykazać jakiś ważny powód, np. zagrożenie życia matki czy to, że dziecko umrze zaraz po porodzie. Bycie pro-choice nie oznacza więc tego, że ludzie są ok z aborcją na życzenie przez cały okres ciąży. Jest różnica między zapłodnioną komórką jajową (zygotą na zdjęciu wyżej) a płodem w 8 miesiącu ciąży. Według badań naukowych płód przed 24 tygodniem życia nie odczuwa w ogóle bólu. Przed 28 tygodniem brak jest struktur neurologicznych w mózgu, które umożliwiałyby formułowanie jakichkolwiek pragnień1.

Dlaczego aborcja powinna być legalna

Powód jest prosty. Zygota, zarodek czy płód to część ciała kobiety i kobieta ma prawo robić ze swoim ciałem to, co się jej podoba. Zygota nie jest osobą, nie jest dzieckiem, nie jest zdolna do samodzielnej egzystencji poza organizmem matki. Może kiedyś stanie się osobą, może nie. Jakieś 60% ciąż kończy się spontanicznym poronieniem1, bardzo trudno argumentować, że każde poronienie to śmierć osoby. Zygota czy zarodek nie jest osobą do 3 miesiąca, nie odczuwa bólu, nie ma świadomości, nawet nie ma mózgu do pewnego momentu. Nie jest to więc osobna osoba a raczej część ciała kobiety. Kobieta ma prawo do prywatności, ma prawo podejmować wobec własnego ciała takie działania, jakie uznaje za słuszne. Dlatego ma prawo do aborcji.

Aborcja jest zjawiskiem powszechnym, nawet jeśli jest nielegalna

Innym istotnym powodem jest fakt, że kobiety tak czy siak będą wykonywać aborcje niezależnie od tego, czy jest legalna, czy nie. Aborcja jest powszechna - według badań CBOS co trzecia kobieta w Polsce dokonała aborcji przynajmniej raz w życiu (5.8 mln kobiet). Według WHO 25% wszystkich ciąży kończy się aborcją. Jeśli procedura jest nielegalna kobiety wykonują zabieg niegalnie, często w złych warunkach. Według szacunków WHO w 2018 około 7 mln kobiet na całym świecie zostało przyjętych do szpitala z powodu niebezpiecznego, nielegalnego zabiegu aborcji. Co rok z powodu nielegalnych i niebezpiecznych aborcji umiera na całym świecie 47 000 kobiet2. Szacuje się, że w latach 40-tych w USA z powodu niebezpiecznych aborcji umierało 1 000 kobiet rocznie2. Po legalizacji ilość zgonów czy problemów zdrowotnych na skutek aborcji spadła. Współcześnie w krajach, gdzie aborcja jest legalna, jest ona o wiele bezpieczniejsza niż poród.

Argumenty prolajferów

Czy płód to dziecko

Główny argument przeciwników legalności aborcji jest dziś taki, że zygota to dziecko i osoba, więc jego życie powinno być chronione. Przywoływany jest tu czasem argument z praw człowieka, które zapewniają ochronę każdemu człowiekowi. Jest to bzdurny i głupi argument. Prawa człowieka nie były w ogóle tworzone z myślą o płodach czy zygotach. Doktryna praw człowieka istnieje od ponad 200 lat i nigdy nie było jej intencją chronienie płodów, Deklaracja Praw Człowieka ONZ jasno mówi: “ludzie rodzą się równi”, a więc zakłada, że dotyczy osób już urodzonych. Co więcej kościół katolicki i prawica była kiedyś przeciwna doktrynie praw człowieka i dalej sprzeciwia się wielu punktom karty praw człowieka np. tym dotyczącym prawa do azylu (prawo do azylu to prawo człowieka). Prawa człowieka nie definiują kim jest człowiek, instytucje stojąca na ich straży takie jak Europejski Trybunał Praw Człowieka nie zajmowały się i nie zajmują aborcją. Aborcja jest legalna prawie wszędzie w Europie i w USA. Gdyby była złamaniem praw człowieka, gdyby była na takim samym poziomie jak zabójstwo to Trybunał Człowieka zajmąłby się tym tematem w ciągu całej swojej historii. Powtarzanie, że aborcja jest równoznaczna z zabójstwem jest więc absurdalne. Żaden kodeks karny nie karze za aborcje jak za zabójstwo, nawet najbardziej restrykcyjne kraje takie jak Arabia Saudyjska nie karają kobiety za usunięcie ciąży w taki sposób, jak za zabójstwo.

Argumenty prolajferów to teologia

Argumenty prolife w Polsce wynikają na ogół z katolickiej teologii. Kościół katolicki od XIX wieku uznaje, że aborcja jest grzechem ciężkim. Wcześniej zdania w doktrynie były podzielone. Niektórzy teologowie średniowieczni np. Tomasz z Akwinu uważali, że aborcja nie jest grzechem ciężkim do pewnego momentu np. do 40 lub 80 dnia. Uważali bowiem, że dusza jest obecna w zarodku dopiero od pewnego momentu. Kościół katolicki wierzy bowiem, że każda osoba ma duszę i z tego wynika konieczność jej ochrony. Pytanie od kiedy w płodzie jest dusza nie mialo długo klarownej odpowiedzi. W 1869 papieża Pius IX uznał, że dusza wchodzi w zygotę natychmiast po zapłodnieniu. Doktryna ta jest absurdalna. Po pierwsze opiera się ona na wierze w istnienie duszy a dusza to pojęcie czysto religijne, takie jak anioły, szatan, cuda itd. Po drugie zapłodnienie nie odbywa się w jednym krótkim momencie. Jest procesem, który może trwać nawet do 6 dni. Z punktu widzenia ideologii kościoła łatwo jest jednak uznać, że dusza pojawia się w płodzie od razu, w momencie, więc tak uznano. Dla kościoła było to wygodne, trudno jednak uznać to za pogląd sensowny czy zgodny z wiedzą naukową.

Kwestia czy płód ma duszę to kwestia światopoglądu

Stanowisko prolajferów jest więc, jak widać, uzasadnione względami religijnymi. Jest to oczywiście ok. Każdy może wierzyć w szatana, anioły, duchy, cuda czy, że ziemia wspiera się na ramionach żółwi. Można także wierzyć w duszę i w to, że w zygocie jest taki metafizyczny byt. Nie ma jednak żadnego powodu, by tego rodzaju stanowisko stało się podstawą dla prawa w danym kraju a tak niestety jest w Polsce w 2020 roku. Jeśli ktoś wierzy, że aborcja jest zła bo w zygocie czy w zarodku jest dusza to ok, ale każdy ma prawo kwestionować ten pogląd, można wierzyć, że jest inaczej.

Jednym słowem - ludzie powinni mieć wybór, żadna koncepcja religijna nie powinna być narzucana odgórnie przez państwo.


  1. Szczuka, Bratkowska, Duża książka o aborcji ↩︎

  2. Every third woman in America ↩︎


ostatnia edycja