Jak k-poperki zaorały homofobów

- T.K. Neuropkin

Zaoranie homofobów przez k-poperki to jedna z lepszych dram, jakie widziałem na Twiterze. Wszystko zaczęło się od usuniętej sondy programu TVP “Strefa Starcia”. Historia sondy na temat adopcji dzieci przez pary homoseksualne została opisana przez kilka portali internetowych (np. wirtualne media). Opis nie do końca oddaje jednak to, co się wydarzyło i nie wspomina o tym, co w całej sprawie najciekawsze, czyli emocjach, które wzbudziła cała sonda i o tym, kto brał udział. Pomyślałem, że warto więc opisać wydarzenia z mojej perspektywy.

Sobota wieczorem

Cała historia zaczęła się w sobotę wieczorem. Około 18 na moim timelajnie pojawił się tweet Anny Sikory

Spoglądam na sondę, program TVP Info “Strefa Starcia”, sonda pytanie: “czy akceptujesz możliwość adopcji dzieci przez pary homoseksualne”. O 18 rozkład głosów był dośc przygnębiający, 16% na tak, 84% nie, około 2 000 oddanych głosów. Nie liczyłem na to, że wyniki się jakoś odmienią, na ogół nie biorę udziału w sondach, ale dałem RT sondy o 18:12. Byłem oczywiście jedną z wielu osób, które dały RT sondzie w tym samym czasie.

W tym momencie kilka słów o tym, dlaczego temat jest ważny i co skłoniło mnie do dania RT sondzie.

Temat adopcji dzieci przez pary homoseksualne pojawił się w piątek. Wiceprezydent Warszawy Paweł Rabiej udzielił wywiadu Dziennikowi Gazecie Prawnej. Został zapytany o to, co sądzi o adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Rabiej jest gejem. Powiedział, że on sam jest sceptyczny co do możliwości aborcji w Polsce, nie stawia takiego postulatu dzisiaj. Jego partner chciałby jednak mieć dzieci, on sam niby nie jest przekonany, ale w sumie z wywiadu wynika, że też chciałby mieć dzieci, ale wie, że to niemożliwe. Powiedział coś w stylu: “ja jestem już stary, mam 50 lat, życie mija szybko, najpierw związki partnerskie, może kiedyś adopcja”.

Po przeczytaniu wywiadu zrobiło mi się smutno. Jeszcze smutniejsze było to co działo się potem. Stado homofobów rzuciło się na Rabieja, atakując go, twierdząc, że to jakiś spisek, że niby chodzi tylko o tolerancje, a tak naprawdę chodzi o jakieś straszne rzeczy, jakiś nazizm bolszewizm, nie wiadomo co. Na Twiterze pojawił się wysyp hejtu ze strony homofobów. Z jednej strony zwykła homofobiczna gnojówka, wyzwiska i groźby, z drugiej strony pseudo-intelektualne konta nietolerancyjnych homofobów zaczęły pisać o jakimś “homolobbby”, czy “dyktaturze gejów”.

W sobotę dodatkowo swoją ohydną gębę pokazał Jarosław Kaczyński, zaatakował Rabieja krzycząc “wara od naszych dzieci”.

W wypowiedzi Rabieja nie było nic złego czy kontrowersyjnego. Ot, dał się podpuścić, wyraził swoje uczucia. W kulturze nietotelancji szczerość i autentyczność jest jednak problemem. Nagle na Rabieja rzuciła się prawica, ale także liberałowie z PO/KE zacżęli go atakować, odciął się od niego Rafał Trzaskowski czy Grzegorz Schetyna. Konserwatytni dziennikarze zaczęli atakować go jako szpiega PiS-u.

Sonda zaczyna krążyć

Pod wieczór w akcje głosowania na sondę zaczęły wkraczać kolejne konta

Około 21:06 z początkowego 16% zrobiło się już 46% za adopcją, homofobowie zaczęli się burzyć w komentarzach, pod sondą zaczęło wrzeć. Licznik komentarzy pokazywał coś około 500 czy 600 komentarzy. Komentarze pod sondą to osobny ciekawy temat

Sonda rozchodziła się po Twiterze, i sytuacja zaczęła wyglądać coraz gorzej dla homofobów.

O 23:12 był już remis

A po północy była przewaga głosów na tak

Kiedy k-pop przejął sonde?

Nie wiem do końca kiedy k-pop przejął sondę, o tym, że przejął dowiedziałem się dopiero następnego dnia. Może ktoś, kto dawał RT sondzie pamięta i da znać.

Zdjęcie sondy

Rano przewaga głosów na tak rosła i w pewnym momencie osiągnęła 53%. W tym momencie po stronie prawicy zaczęły krążyć teorie spiskowe. Wiadomo, jeśli ludzie myślą inaczej niż oczekują homofobowie, to znaczy, że spisek!

Kilka godzin później do akcji wkroczyło konto “polityka w sieci”, które oskarżyło wszystkich o kupowanie głosów. Nie podano żadnych dowodów, jedynie jakieś wyliczenie ile ktoś rzekomo miałby zapłacić. “Eksperci” nie przedstawili żadnej analizy, z której miałoby wynikać, że głosy zostały kupione, że rozkład retweetów czy geolokalizacja jest jakaś niecodzienna. Po prostu tak im się uroiło, że głosy kupione, więc sonda oszukana.

Po tweecie Polityki w Sieci sonda została zdjęta przez TVP, subiektywna opinia polityki w sieci została przedstawiona jako “konkretne informacje o kupowaniu głosów” od obiektywnych ekspertów. Ostatni screen, który widziałem dawał głosom za adopcją 54%, oddanych głosów było aż 34 000.

Dzień po, k-pop

via GIPHY

Najciekawsze jest to, co wydarzyło się dzień po. Do tej pory w mojej historii nie pojawił się k-pop, bo nie było go na moim timelajnie na Twiterze. Widziałem dyskusje pod sondą, z ciekawości sprawdzałem konta dające RT, ale nie bardzo kojarzyłem, kim są dyskutujące osoby i o co chodzi z k-popem.

Prawica próbowała robić kolejne sondy z tym samym pytaniem, wyniki miały być uczciwe, bo przecież Soros nie będzie ciągle tych głosów kupował. Ciągle wychodziło im, że więcej osób popiera adopcję niż nie popiera. Prawa strona zaczęła pomstować na rzekome “anonimowe trolle”, które głosują inaczej, niż by chcieli.

Pod postami sympatycy k-popu zaczęły robić sobie jaja i krytykować homofobie.


ostatnia edycja