Dlaczego Żydzi bali się Polaków

- T.K. Neuropkin

Wczorajsza konferencja prasowa premiera Morawieckiego i zamieszanie dookoła ustawy IPN uświadomiło niektórym, jak odmienne jest żydowskie i polskie doświadczenie Holokaustu. Dziennikarz NYT wprowadził do polskiej dyskusji perspektywe Żydów. Ta perspektywa jest w sumie bardzo słabo obecna w polskiej narracji o wojnie. Tak naprawdę można ją znaleźć co najwyżej w niektórych niszowych książkach.

Czytam właśnie jedną z tych niszowych ksiązek - „Jest taki piękny słoneczny dzień” Barbary Engelking. Książka jest słabo dostępna i mało znana. Ma to pewnie swoje zalety, autorka nie jest tak atakowana i szykanowana jak Jan Tomasz Gross. Mimo wszystko szkoda, bo książka zawiera wiele niezwykłych relacji, które zmieniają spojrzenie na Holokaust. Najciekawsze są własnie relacje Żydów, którzy przetrwali. Te relacje są słabo obecne w naszej pamięci narodowej. Pamiętamy bohaterów, pamiętamy cierpienia, zupełnie nie pamiętamy tego jak postrzegali nas inni. Pomyślałem więc, że warto wykopać te przekazy żydowskie z książki Engelking i zrobić mały cykl postów tematycznych na ich temat. Niestety relacje nie są dostępne online, cytuje je za tekstem Engelking. Na ogół są to relacje zachowane w Żydowskim Instytucie Historycznym lub Instytucie Jad Washem.

Na początek temat: strach. Żydzi bali się Polaków. Ten wątek pojawia się w wielu relacjach. Na przykład we wspomnieniach dwunastoletniej Haliny Złotnik ukrywającej się na wsi:

„Polaków bałam się nie mniej niż Niemców. Polak – to był ktoś, co na ulicy wyzywał i rzucał za mną kamieniami. A teraz był to ten, który zwykłym donosem może pozbawić życia mnie i tych wszystkich, którzy się mną opiekują”.

Tego typu świadectw nie znajdziemy w polskich podręcznikach. Polska edukacja historyczna koncentruje się na lukrowanych, naiwnych, dziecinnych wręcz opowieściach o tym jak Polacy mężnie pomagali innym. Z pewnością było wielu Polaków, którzy pomagali. Faktem jest, że to Polacy mają najwięcej drzewek w Yad Vashem. Z punktu widzenia Żyda ukrywającego się w lesie czy polu trudno było jednak poznać kim jest dany Polak, którego widzieli. Nie dało się poznać, czy był mordercą, donosicielem czy mógł nieść jakiś ratunek. Stąd zapewne niepewność i lęk. Każdy Polak mógł być potencjalnie mordercą lub donosicielem.

Strach był więc uzasadniony. Żydzi bali się Polaków ponieważ wielu z nich faktycznie stwarzało dla nich zagrożenie. Dla wielu osób będzie to niewygodna prawda. Trudno jej jednak zaprzeczyć. Można się oburzać i zakazywać mówienia na ten temat. Takie reakcje są jednak dziecinne i niedojrzałe.

Strach wynikał z tego, że to właśnie Polak mógł wydać Żyda i zdecydować o jego śmierci. Polacy byli często panami życia i śmierci Żydów. Spisane reakcje Żydów mogą być przesadzone, człowiek żyjący w nieustannym strachu o własne życie nie jest często w stanie oceniać rzeczywistości w sposób adekwatny. A jednak ten strach mówi nam coś o nas samych, mówi o tym jakie były relacje polsko-żydowskie, jak Żydzi postrzegali Polaków.

Strach przed Polakami był typowy dla trzeciej fazy zagłady Żydów (po 1942 roku). Na początku Niemcy stłoczyli Żydów w gettach, potem mordowali w obozach, na końcu pozostały te jednostki, którym udało się uciec. Uciekinierzy musieli ukrywać się we wsiach czy miastach i byli zdani na łaske lub niełaske Polaków. Właśnie z tej zależności od Polaków wynikał strach. Jeśli osoba, którą widze na ulicy może mnie rozpoznać i wydać Niemcom - naturalne jest, że będę się jej bał.

Aleksandra Sołowiejczyk-Guter w swoim okupacyjnym dzienniku zapisała:

„Wiesz Zygmunt – mówi kiedyś Luka – śmiesznie, w ghecie bałem się Niemców, tu boję się tylko Polaków. Bo Niemiec nie rozpozna mnie na ulicy, bo Niemiec nie wymyszkuje, że tu, na poddaszu mieszka dwóch niedomordowanych ludzi. […] No dobrze, broni Zygmunt, ale przecież ten Polak nie jest groźny dla ciebie sam przez się, ale dlatego tylko, że może cię oddać w ręce niemieckie. Więc czy należy go więcej winić niż Niemca. – Tak, bo Niemiec jest moim wrogiem, a Polak moim współbratem”

Abraham Śniadowicz mówił tak:

„Gdyby nie Polacy, moglibyśmy spokojnie przeżyć ten krytyczny czas, bo Niemcy nie pokazywali się po wsiach”

Podobne zdanie przedstawia Pinkus Kornhauser w relacji, spisanej po wojnie, zawierającej opowieść o tym, jak uciekajał z Ochotnicy koło Nowego Targu wraz z kolegą:

„po drodze stale musieli się ukrywać. Bali się Niemców i Polaków. Może nawet więcej Polaków. Bo Polak prędzej odróżnił Żyda jak Niemiec”

Symcha Hampel w dzienniku prowadzonym w czasie ukrywania się we wsi Kamińsk (ta relacja jest chyba najmocniejsza, najgłośniej oskarża Polaków)

„Polska jest chyba jedynym krajem na świecie, w którym całe niemal społeczeństwo wydawało Niemcom każdego ukrytego Żyda, ich współrodaka. Muszę podkreślić, że tysiące niewinnych dzieci żydowskich zostało w ten sposób wydanych w ręce zbrodniarzy niemieckich i wysłanych do komór gazowych. Polacy spisali się tam bardzo dzielnie i chlubnie”.

„Jest to winą całego społeczeństwa polskiego, a w pierwszym rzędzie kleru polskiego. […] Dopiero teraz, żyjąc jako Polak, mogłem sobie dokładnie zdać sprawę, jak dalece zakorzeniony był antysemityzm w polskim społeczeństwie. […] Ksiądz z ambony niejednokrotnie mówił o Żydach i gorąco dziękował Panu Bogu za to, że pozbawił nas raz na zawsze od tych pasożytów. Wdzięczni byli Hitlerowi za tę brudną robotę”

Henryk Rubanek:

„polskie społeczeństwo składa się z warstwy chłopów w dominującej części, która jest niekulturalna i nieucywilizowana i przeważnie ciemna, i za krowę lub za kilka metrów kartofli gotowa jest w obecnym stanie wierzyć we wszystko. Morale u niej równają się zeru”.

Zdaniem Rubanka Polacy byli zadowoleni z Zagłady Żydów, ponieważ:

“1) w pierwszej chwili przyniosło im to duże korzyści materialne (chciwość); 2) z głupoty dali sobie wmówić, że Żyd to jest ich wróg (propaganda), pozwolili odwrócić swoją uwagę od istotnego wroga – Niemców; 3) brak silnej woli i ambicji (zamiast wziąć się do pracy, łatwym kosztem chcieli pozbyć się konkurenta); 4) przypodobanie się Niemcom”

Można się oburzać na te przekazy, można krzyczeć, że wszyscy ci Żydzi kłamali a fakty były zupełnie inne. Nie sposób jednak zakrzyczeć czyjegoś głosu. Jeśli ktoś mówi, że się bał, to na ogół znaczy, że się bał. Z czegoś ten strach wynikał.


ostatnia edycja