Szubartowiczowi ku przestrodze

- T.K. Neuropkin

Przeczytałem wczoraj tekst Przemysława Szubartowicza “Odpieprzcie się od opozycji” i dalej jestem w szoku. Dawno nie czytałem czegoś tak oburzającego, aroganckiego i bezczelnego. W tekście Szubartowicza zawierają się w najpełniejszej formie wszystkie najgorsze cechy alarmistycznego nurtu w polskiej publicystyce. Alarmizm jest tam wręcz posunięty do absurdu, do parodii. Tekst idealnie ukazuje wszystkie patologie tej postawy.

Początkowa diagnoza alarmistów jest trafna. Tak rządy PiS są niebezpieczne i stanowią zagrożenie dla państwa prawa. Tak, to jest poważny problem. Tak oddalamy się od modelu zachodniej demokracji zbliżamy się do autorytaryzmu. To wszystko prawda. Problem w tym, że są to rzeczy dzisiaj oczywiste dla 20-30% społeczeństwa a nudne lub histeryczne i nieadekwatne dla reszty.

Niezdolność do słuchania

Najważniejszą cechą alarmistów jest permanetna niezdolność do słuchania ludzi. Szubartowicz wyraża to w sposób szczególnie arogancki: odpieprzcie się, przestańcie gadać, przestańcie krytykować opozycje. Komunikat jest jasny: nie będę was słuchać! Nie obchodzi mnie wasze zdanie. I to właśnie jest największy problem PO - kompletna niezdolność do wsłuchania się w nastroje ludzi.

Brzmi to banalnie ale polityka polega głównie na tym, żeby słuchać co dzieje się w zbiorowej nieświadomości. PiS właśnie to robi. Weźmy reparacje. Gdzieś w nieświadomości kryły się wyparte emocje - niechęć do Niemiec. PiS, niczym wytrwany psychoanalityk wsłuchał się w te emocje, odczytał to, co dzieje się w zbiorowej wyobraźni i odwołał się do tych emocji. W efekcie, bingo, udało mu się pozyskać pewną część elektoratu prawicowego, który wcześniej w ogóle PiS się nie interesował.

PO jest dokładną odwrotnością takiej postawy. PO nie budzi żadnych emocji i żadnych emocji nie słucha. PO jest jak nudny monolog racjonalnego technokraty, ego lub superego monologuje na temat rzeczy, które nikogo nie interesują. PO ad inifintum powtarza emocje, które były istotne kiedyś, ale dzisiaj są już pozbawione znaczenia. Np. obciachowość PiS-u, np. Rydzyk. To było obciachowe kiedyś, ale już dzisiaj nie.

Idiotyczny projekt jednoczenia opozycji

Skutkiem tej niezdolności do zrozumienia nastrojów jest spadek poparcia dla PO. Nisze wytworzoną przez spadające notowania PO zapełniają inne ugrupowania opozycji. To czego nie słyszy PO słysza inni i mówią ludziom to, co ludzie chcą usłyszeć.

Co w takiej sytuacji robi Schetyna i PO? Nakręca nagonke narzeka na podział i postuluje zjednoczenie.

Cały ten projekt jest zorientowany na jeden cel: podporządkowanie innych partii Schetynie. PO zakłada, ze podział na wiele partii jest problemem, który trzeba zlikwidować bo osłabia to cały PiS. Jest to poniekąd prawda, ale alarmiści zupełnie nie rozumieją faktycznych przyczyn tego stanu rzeczy. Podział na wiele partii jest pewnym zjawiskiem. Dla Szubartowicza jest to coś złego, bo gdyby zsumować poparcie dla opozycji to razem byłoby więcej niż dla PIS.

Tego typu myślenie jest jednak zupełnie oderwane od rzeczywistości. Podział na PO i Nowoczesną istnieje z jakiegoś powodu. Nie wynika on z jakiegoś widzimisię Petru, który stworzył partie żeby szkodzić PO. PO i Szubartowicz nie zastanwiają się w ogóle dlaczego w ogóle powstała Nowoczesna. Dlaczego tak się stało?

Powstała bo wyłonił się jakiś nowy elektorat, który był niezadowolony z PO. Był niezadowolony z PO ponieważ miał określone postulaty - liberalizm gospodarczy i obyczajowy, realizacja tych postulatów, których PO nie miało odwagi realizować - liberalizacja ustawy aborcyjnej, powrót do OFE.

Wyborcy Nowoczesnej uważali, że PO jest obciachowa. To właśnie jest kluczowy problem. Problemem nie jest podział na Nowoczesną i PO. Problemem jest niechęć dawnego elektoratu PO do PO. PO mogłaby zrobić coś żeby tą niechęć przełamać, mogłaby np. spróbować wsłuchać się w elektorat Nowoczesnej i podebrać go tej partii oferując pewne postulaty.

A Jak PO pod wodzą Schetyny zareagowała na ten problem? Po pierwsze zupełnie zignorowała wyborców i skoncentrowała się na samej partii. Pojawiły się postulaty jednoczenia. Następnie w ostatnich miesiącach Schetyne de facto przyczynił się do zniszczenia Nowoczesnej wykorzystując naiwność i łatwowierność Petru, wspierając jego egocentryczną, narcystyczną osobe kosztem innych.

Schetyna zniszczył więc Nowoczesną jednocześnie całkowicie olewając postulaty, które skłoniły ludzi do wyboru Nowoczesnej a nie PO. W ten sposób oczywiście PO dalej ma i będzie mieć tyle samo poparcia co miała, ale nie będzie już partii reprezentującej istotną grupe ludzi w Polsce. Ci ludzie nie przejdą do PO, bo PO ich nie słucha i nie interesuje się nimi. Zjednoczenie PO i N skończyłoby się tak samo. Jakieś 5-6% wyborców, którzy dawniej głosowali na N ze zgrzytaniem zębami zagłosowałby na PO+N. Reszta zostałaby w domu lub zagłosowała na inną partie.

Niechęć do realizacji postulatów lewicy

Innym przejawem nieudolności Schetyny jest podejście do lewicy. Szubartowicz nienawidzi lewicy, pogardza nią, wyśmiewa. Jedyne co ma jej do powiedzenia to: załóżcie własną partie, słabi jesteście. Jest to typowe podejście zarządu PO.

To także jest samobójcza i szkodliwa strategia. Alarmiści ujmują klęske wyborczą lewicy w 2015 jako katastrofe, która dała PIS samodzielną większość. Tymczasem, gdyby Schetyna był tak inteligetny jak Kaczyński potraktowałby tą klęske lewicy jako szanse a nie jako problem. Co bowiem oznacza klęśka lewicy? Oznacza bezkrólewie po lewej stronie, oznacza 10-15% wyborców, którzy nie mają kogo popierać w sejmie. Przecież PO mogłoby spokojnie przejąć tych wyborców. Ma w swoich szeregach Arłukowicza czy Muche, którzy wydaje się bardziej lewicowi niż reszta. Co stoi na przeszkodzie by zgłosić jakieś lewicowe postulatu jako swoje i zarżnąć w ten sposób SLD czy Razem? Przejąć ich wyborców?

Wyborcy nie są przywiązani do SLD łańcuchem. Można ich pozyskać bardzo prosto zgłaszając postulaty, które ci wyborcy cenią np. właśnie liberalizacje prawa aborcyjego, związki partnerskie czy mocniej podkreślić sprzeciw wobec ustawy dezubeikazacyjnej. PO tego nie robi w obliczu tego wyborcy lewicowi zasilają dalej SLD czy Razem.

Oczywiście na to ktoś powie, że PO nie może pozyskać lewicy, bo nie ma tego w programie i jest partią konserwatywną. I tu dochodzimy do kolejnego punktu na liście problemów.

Przesadne przywiązanie do opinii żelaznego elektoratu

Każda partia ma swoje grono najbardziej oddanych zwolenników. Ma go także PO. Obywatele RP, KOD czy ludzie, którzy byli na marszu wolności kochają PO i zagłosują na tą partie w najtrudniejszych warunkach. Nawet dzisiaj w dobie niespotykanego kryzysu PO wciąż jest w stanie odnotować 20% poparcia w sondażach a badania pokazują, że większość tych ludzi jest zdecydowanych by na nich głosować. Na twiterze czy facebooku widać osoby, które bronią PO nawet po największych kompromitacjach sejmowych.

Problem w tym, że PO traktuje ten swój beton z przesadnym szacunkiem podczas gdy PiS traktuje go zupełnie instrumentalnie. PO jest zapatrzone w opinie swoich publicystów: Szubartowicza czy Lisa, i niewolniczo podąża za ich opiniami we wszystkim co robi. PiS natomiast traktuje swoich wiernych wyznawców jako cenny zasób, z którego zdaniem można się liczyć, ale nie ma takiej konieczności. Jeśli można coś ugrać na jakimś posunięciu to PiS je wykonuje nawet jeśli beton jest nieszczęśliwy. Ostatni przykład odwołanie Macierewicza pokazuje to doskonale. Sakiewicz się wkurzył, ale Kaczyński i tak odwołał Macierewicza bo wiedział, że to może dać pozytywne rezultaty wizerunkowe.

PO jest całkowicie niezdolne do tego typu posunięć. PO nie wykona żadnego ruchu, który wzbudzi oburzenie czy niechęć żelaznego elektoratu. Wszystkie postulaty są kierowane do tego betonowego elektoratu. Na przykład główny i w sumie jedyny postulat: “trybunał stanu dla polityków PiS” jest skierowany wyłącznie do żelaznego elektoratu i nie interesuje nikogo poza tym wąskim żelaznym elektoratem. Tak jest właśnie z projektami lewicowymi. PO nie poprze ratujmy kobiety bo żelazny elektorat powie nie.

Ta kalkulacja jest całkowicie błędna. Oczywiście być może część elektoratu PO niechętnie spojrzy na liberalizacje aborcji, ale przecież jeśli ktoś już obecnie popiera PO to znaczy, że jest zdecydowanie anty-PiS. Więc ci wyborcy i tak od Schetyny nie uciekną.

Co więcej, właśnie ta wyjątkowa sytuacja walki o demokracje stwarza Schetynie pretekst do ogłaszania takich posunięć. Fanatycy PO są przecież tak bardzo nakręceni anty-PiS i pro-PO, że nie będą krytykować posunięć własnej partii nawet jeśli będą mieć wątpliwości. Czyż nie na tym bowiem polega doktryna Szubartowicza-Lisa? Wycisz wszelkie wątpliwości i popieraj PO? Szubartowicz z pewnością wyciszłby swoje wątpliwości na temat aborcji gdyby PO poparło liberalizacje ustawy anty-aborcyjnej.


ostatnia edycja